Schudnij z Kaizen - czyli odchudzanie bez... odchudzania!

Portret użytkownika Ela

Schudnij z Kaizen Masz nadwagę? Wiesz już wszystko o cudownych dietach, magicznych ćwiczeniach i najnowszych dietach? Robi Ci się niedobrze na widok szczupłych modeli i modelek reklamujących nowe pigułki, herbatki, czy też nowy, lepszy sprzęt treningowy, tylko po to, aby na Tobie zarobić?

Tak? Zatem książka "Schudnij z Kaizen" jest właśnie dla Ciebie. Przeczytaj, jak autor - Jarosław Gibas - zrzucił kilkadziesiąt kilogramów (startując od wagi 137kg) tylko dlatego, że w końcu przestał się odchudzać!

Kaizen - to filozofia małych kroczków, wymyślona po to, aby zmiana była procesem ciągłym, nie zaś radykalnym. Zbyt gwałtownie wprowadzone rygory (czegokolwiek by nie dotyczyły) powodują wewnętrzny sprzeciw. To zjawisko jest powodem, dla którego po każdej sesji gwałtownego odchudzania pojawia się "efekt jojo", gdy odczuwamy zniechęcenie drakońską dietą lub nadmiernym obciążeniem ćwiczeniami fizycznymi.

Książka jest napisana z niesamowitym poczuciem humoru. Prawdę mówiąc - przeczytałam ją "jednym tchem", miejscami prawie płacząc ze śmiechu. Książka dotyczy bardziej psychologii odchudzania, niż jakiejś szczególnej diety. Bazując na moim doświadczeniu w pracy dietetyka mogę powiedzieć, że umiejętność przeciwstawienia się rujnującemu sylwetkę wpływowi otoczenia, oraz wszechobecnej presji ("przecież ta odrobinka tortu Ci nie zaszkodzi", "nie popadaj ze skrajności w skrajność", "chyba nie zrobisz mi tej przykrości i to zjesz") odgrywa bardzo ważną, jeśli nie decydującą rolę w procesie dążenia do idelanej wagi.

Autor książki ze swadą opisuje jak przeciwdziałać pokusom każdego dnia, oraz w jaki sposób przełączyć swój tryb odchudzania z "nastawienia na efekt" na "nastawienie na zmianę", oraz dlaczego kiedy oczekujemy szybkich efektów katując się drakońskimi dietami jesteśmy na prostej drodze do znięchęcenia - nie tylko w przypadku gdy codziennie pomiary wagi wykazują, że odchudzanie nie działa (co prowadzi do zniechęcenia) ale także, a może przede wszystkim w momencie gdy widząc zadowalające efekty odczuwamy chęć, aby nieco sobie pofolgować, popuścić pasa, a stąd już tylko krok do... wzrostu wagi.

"Schudnij z Kaizen" Jarosława Gibasa

to niewątpliwie jedna z najlepszych książek na temat odchudzania, jaką czytałam. Powinna być lekturą obowiązkową dla każdego, kto poważnie myśli o zmianie trybu życia na zdrowszy i zmniejszeniu swojej wagi.

Oto jak sam Autor opisuje efekty zastosowania filozofii Kaizen w swoim odchudzaniu:

Ile teraz ważę? Nie wiem. Nie ważę się w ogóle. Wystarcza mi to, że bez problemu się w swoje stare, ulubione dżinsy. I nawet jest tam jeszcze trochę luzu. A ostatni raz udało mi się je włożyć, kiedy ważyłem grubo poniżej stu kilogramów. To by oznaczało, że pozbyłem się co najmniej czterdziestu kilogramów. Hmm... Ale jakie to ma znaczenie? Nie wiem dokładnie, ile ważę, i nie chcę wiedzieć. A nawet jeśli z jakichś powodów będę musiał to sprawdzić, będzie to taka sama czynność jak sprawdzenie rozmiaru buta. Waga nie może być bowiem przedmiotem naszych modłów. Nie może być stawianym na piedestale ołtarzykiem, bo wówczas troska o wagę odbiera nam radość z życia. A nie o wagę należy się troszczyć, tylko ożycie, o jego jakość, o jego zdrowy i rozsądny wymiat. Mamy przecież jedno.

Zmiana sposobu myślenia przyniosła szybsze rezultaty, niż się spodziewałem. Zdjęła też ze mnie odium ciągłego zamartwiania się, kontroli, narzucania sobie takich czy innych reżimów. To jak przejście na drugą stronę lustra, jak dobrowolne i przemyślane wyjście z Matrixu, wreszcie jak zrzucenie z pleców ciężaru, który towarzyszył mi przez ostatnie lata.

To trochę tak, jakby spędzić swe życie w ciemnym, bardzo ciemnym pokoju. Po latach przyzwyczajamy się, gdzie znajdują się poszczególne sprzęty. Uczymy się jakoś z nimi żyć, jakoś je omijać, by się co chwila nie ranić, potykając o nie. I nie jesteśmy świadomi, że zmiana tego stanu rzeczy mogłaby być tak szalenie prosta, tak bezbolesna, tak przyjemna. Że wystarczy jedynie zapalić światło. I nagle wszystko staje się proste, przejrzyste i łatwe. Jeden mały ruch, a zmienia się komfort naszego zycia. W sposób dotąd niewyobrażalny.

Ten ciemny pokój znajduje się w naszych głowach, jest tak od lat. Utrwala się z każdym dniem, z każdą reklamą batonika, i każdym kolejnym mitem mówiącym, jak trudno to zmienić. Z każdym rokiem, po którym stajemy się coraz mniej sprawni, coraz to grubsi i bardziej schorowani. A rystarczy tylko przekręcić ten wihajster. Ten mały pstryczek... Spróbuj. To łatwiejsze, niż Ci się wydaje!